Radosny Pies - Pozytywne Szkolenie Psów

 

Metod uczenia psa chodzenia na luźnej smyczy jest wiele. Ja sama stosowałam kilka, ale żadna nie była skuteczna. Dlatego szukałam dalej. Od ponad 2 lat (2017/2018) nie uczę psów, żeby nie ciągnęły. Teraz uczę ich właścicieli, co robić, żeby ich psy nie musiały napinać smyczy :) Ale od początku i po kolei.

Dla mnie każde zachowanie jest informacją o: 

- stanie emocjonalnym, w którym jest pies, 

- jego motywacji, 

- doświadczeniu 

- relacji z właścicielem. 

Kierując się tymi kryteriami, zastanówmy się, dlaczego psy ciągną na smyczy? Przyczyn może być wiele:

 

1. Chcą się załatwić swoje potrzeby fizjologiczne.

Wiele psów najmocniej ciągnie zaraz po wyjściu z budynku. Zwłaszcza przy pierwszym, porannym spacerze i po naszym przyjściu z pracy, czy szkoły. Często ciągną jak szalone do najbliższego trawnika, czy słupka, żeby oddać mocz. 

 

 

2. Chcą szybciej się poruszać.

Naturalnym tempem chodu dla większości psów jest kłus, przez co poruszają się one szybciej niż ludzie. Dlatego siłą rzeczy smycz się napina. 

fot. Karolina Ciastko

 

3. Chcą węszyć.

Jedną z najważniejszych rzeczy, jakie psy mają do zrobienia na spacerze, to... WĘSZENIE! W końcu węch, to ich dominujący zmysł, ale wydaje się, jakbyśmy o tym nie wiedzieli. Dlaczego nie pozwalamy im zaspokoić tak silnej potrzeby? Dokąd się spieszymy? Cały świat pędzi, a my razem z nim i w ten pęd wciągamy nasze czworonogi. Po co? Czy ktoś nam powiedział, że musimy pokonać jakąś określoną liczbę km na spacerze? Albo obejść blok dookoła? NIE MUSIMY! To co POWINNIŚMY zrobić, to pozwolić psom węszyć! Zwłaszcza, że dla nich zapach nie jest, jak dla nas, przyjemny lub nie. Dla nich węszenie, to zbieranie informacji. One wiedzą, kto i kiedy tu był. Z zapachu moczu są w stanie się dowiedzieć, czy był to pies czy suka, szczeniak, dorosły czy starszy osobnik. Jeśli jest to mocz ciężarnej, karmiącej lub suczki w cieczce, to też psy o tym wiedzą. Jeżeli są zestresowane lub chore, ta informacja również jest zawarta w zapachu, który zostawiają. One mają w nosie całe laboratorium! 

Tymczasem jak często wygląda nasz spacer? Poganiamy futrzaka, odciągamy od zapachu, bo za długo węszy (co znaczy „za długo”?), albo nie dopuszczamy, żeby w ogóle doszedł do źródła. W ten sposób narasta w psie frustracja.

 

4. Chcą zbadać śmieć czy inną rzecz leżącą na ziemi.

Kiedy ludzie chcą coś sprawdzić, oglądają to, często dotykają, a tylko czasami wąchają. Psy natomiast poznają świat przede wszystkim węchem. Dlatego, kiedy widzą coś leżącego na ziemi, chcą do tego podejść i powąchać. Tylko wtedy będą w stanie zebrać potrzebne do identyfikacji dane. 

 

5. Spieszą się do miejsca, w którym mogą swobodnie pobiegać.

Jeśli mamy stałą trasę do parku, łąki czy lasu, gdzie odpinamy psy ze smyczy, to one szybko orientują się dokąd zmierzamy. W związku z tym zaczynają się ekscytować i ciągnąć, żeby jak najszybciej być na miejscu i móc swobodnie biegać i eksplorować.

fot. Anna Krzemień

Jeśli rzadko mają taką możliwość, będzie w nich narastać frustracja (każdy potrzebuje jakoś rozładować skumulowaną energię), co z kolei prowadzi do wzmożonego napięcia smyczy.

 

6. Chcą podejść do innego psa czy człowieka.

Zdarza się, że psy ciągną do bodźców, np. psów czy ludzi, lecz nie zawsze jest to chęć poznania się. Często to jedna ze strategii radzenia sobie w sytuacjach zagrożenia 4F (tu odsyłam do tekstu o wybiegach). Bardzo często sami nieświadomie wpychamy psy w interakcje. Jak? Po prostu idąc ulicą, czy ścieżką na wprost innego psa/człowieka, z którym musimy się minąć. Nie dajemy wtedy psom wyjścia i musi dojść do konfrontacji. Z czasem pies sam dąży do jak najszybszego spotkania, bo wie, że i tak jest ono nieuniknione, a lepiej mieć je szybciej “z głowy”. Mogą też pojawić się zachowania agresywne, które mają na celu zdystansowanie obcych, aby nie doszło do bezpośredniego spotkania.

 

7. Chcą jak najszybciej przejść obok posesji, na której szczeka pies lub minąć się z innym psem lub człowiekiem na ulicy.

Ten punkt łączy się z poprzednim.

Czujecie się komfortowo przechodząc koło płotu, za którym szczeka rozwścieczony pies? Ja bardzo tego nie lubię i unikam takich sytuacji jak tylko mogę, nie chcąc też drażnić niepotrzebnie tego psa. Dla naszych czworonogów jest to również bardzo stresująca sytuacja. Dlatego często chcą wręcz przebiec koło takiego płotu, odsunąć się od niego lub także odpowiadają szczekaniem i rzucaniem się na ogrodzenia (z tego samego powodu, co w poprzednim punkcie). 

 

8. Mocno pobudzają się w trudnych sytuacjach.

Najprzyjemniej spaceruje się po łąkach i lasach, prawda? Generalnie im mniej ludzi i psów, tym lepiej. Dlatego, kiedy czasami musimy wyjść z naszymi psami "do ludzi", mają one problem, żeby poradzić sobie z tą sytuacją, ponieważ jej nie znają za dobrze. W związku z tym, że emocje zawsze muszą znaleźć ujście, dochodzi np. do wzmożonego napinania smyczy.

 

9. Chcą wracać do domu.

U szczeniąt do pewnego wieku jest to zupełnie naturalne zachowanie. Podobnie, jak u psów, które mają jakieś fobie, czy traumy. Wtedy na spacer wychodzić nie bardzo chcą, a do domu ciągną (w końcu w domu jest bezpiecznie, a na zewnątrz nie wiadomo, co je czeka).

Mogą też spieszyć się do domu, np. jeśli wiedzą, że dostaną zaraz posiłek.

 

10. Chcą zwiększyć dystans od właściciela.

Zdarza się, że jeśli mamy zły humor, albo właśnie zezłościliśmy się na psa, to nie będzie miał on ochoty być blisko nas. Tak jak my nie mamy ochoty przebywać w pobliżu kogoś, kto jest w złym nastroju. To też może być przyczyną ciągnięcia - psy chcą się od nas odsunąć.

 

11. Mają za krótką smycz.

Tak, czasami przyczyna może być zupełnie prozaiczna. Jeśli smycz jest za krótka, pies nie ma możliwości swobodnego poruszania się i eksplorowania otoczenia, jak w takim razie ma jej nie napinać? 

Jakiej zatem długości powinna być smycz? 1,2 m to zdecydowanie za mało. Ja preferuję 2 m, ale są psy i ludzie, którzy wolą 3, a nawet 5 m. Mam na myśli linki, smycz automatyczna często nie jest dobrym pomysłem (dlaczego, to już inna historia).

 

Odpowiedzmy sobie jeszcze szczerze na pytanie, dla kogo jest spacer? 

Przecież, gdyby nie psy, pewnie nawet nie wyszlibyśmy z domu. Wychodzimy, żeby to ONE mogły zaspokoić swoje potrzeby i nie jest to tylko załatwienie potrzeb fizjologicznych. Psy mają wiele innych spraw do załatwienia na zewnątrz. Jest to potrzeba eksploracji, węszenia, zbierania informacji, poznawania świata, biegania, zabawy itd.

Tymczasem często nasz spacer, to walka i frustracja (u mnie tak kiedyś było.) Ale może być inaczej!

 

Co zatem zrobić z tym ciągnięciem?

1. Paradoksalnie - nie przejmować się! Naprawdę! Po prostu wyluzujmy. I nie, nasze psy nie będą ciągnąć jeszcze bardziej przez to, że nie będziemy ich strofować, albo ćwiczyć luźnej smyczy.

2. Pozwólmy im węszyć. Tyle ile chcą. To dla psów naprawdę istotne.

3. Nie wprowadzajmy ich w trudne sytuacje, unikajmy zagrożeń i stresujących miejsc. W naturalnych warunkach psy nie witają się z każdym napotkanym. Tak samo jak nie robimy tego my. Dlatego schodźmy na bok, kiedy musimy się z kimś minąć na spacerze. Lepiej uniknąć trudnej dla wszystkich sytuacji. Jest to szczególnie ważne przy lękliwych psach (zachowania agresywne również mają w większości przypadków na podłożu lękowym).

4. Dostosujmy swoje tempo do tempa psa. Oczywiście nie mamy za nim biegać. Wystarczy przyspieszyć kroku i iść marszem (raczej żołnierskim niż pogrzebowym ;) ), żeby napięcie smyczy zmalało nawet o 20%!

5. Podążajmy za swoimi psami, niech czasami, to one wybiorą trasę. W końcu to ich spacer. Może przy okazji odkryjemy nowe, ciekawe miejsca? (Oczywiście wszystko w granicach rozsądku! Jeśli będą chciały sprawdzić jakiś śmieć leżący na jezdni, albo wejść sąsiadowi do ogródka, jasne, że nie pozwolimy im.)

Pamiętajmy, że nie musimy robić jakiejś konkretnej trasy na spacerze (obchodzić bloku, czy osiedla dookoła). Wychodźmy na spacer na tak długo, jak możemy. Jeśli jest to pół godziny, a nasze czworonogi ten czas chcą przeznaczyć na chodzenie w tą i z powrotem na 200 m - ok. to jest ich spacer i ich czas.

6. W bezpiecznej przestrzeni odpinajmy psy ze smyczy, żeby miały możliwość swobodnego biegania i eksplorowania.

7. Nie ciągnijmy i nie szarpmy smyczą. Jeśli nie chcemy iść za psem, po prostu zablokujmy smycz, dajmy mu czas, odwróćmy się w kierunku, w którym chcemy iść. Nie wołajmy, tylko poczekajmy na niego.

Pamiętajmy jednak, że psy są różne. Każdy ma swój temperament, osobowość, reaktywność,  doświadczenia itd. Dlatego do każdego psa należy podejść indywidualnie.

I najważniejsze! Zwracajmy uwagę na psie emocje. Wspierajmy je, kiedy tego potrzebują. Budujmy zaufanie i poczucie bezpieczeństwa. Komunikujmy się z psami, a nie narzucajmy im swoją wolę.

 

 

Dobrochna Otlewska
Radosny Pies – pozytywne szkolenie psów

Opinie naszych Klientów

  • Aneta, Łukasz, Kawa i Inka

    Absolutnie polecamy miejsce! Osobiście wierzę, że nic w życiu nie zdarza się bez powodu i mieliśmy Ciebie na naszej psioludzkiej drodze spotkać, by dziś mieć spokój dobrego kierunku i drogi.

    Obserwujemy nasze psy i uczymy się ich słuchać. Uczymy się też wiele o sobie samych. Półtora roku codziennej pracy, wzlotów i upadków, ale i pięknego, pełnego wzruszeń czasu… Dziękujemy, że dziś możemy się uśmiechnąć do tego, co przeszliśmy i do tego, co jest…

    Czytaj więcej
  • Klaudia i Kolos

    Bardzo czujny, uparty, pewny siebie, wybredny na smakołyki i niechętny na pieszczoty. Taki jest nasz 7-miesięczny duży Szwajcar. Kolos od kiedy zamieszkał z nami, uczestniczył w zajęciach grupowych w psim przedszkolu. Był to owocny czas.

    Jednak dopiero w trakcie zajęć indywidualnych w ramach kursu podstawowego uwidoczniły się elementy w zachowaniu psa, które wymagają szczególnej uwagi. Polecam zajęcia indywidualne – czas spędzony sam na sam z behawiorystą skoncentrowanym w 100% na Kolosie i naszej relacji, wniósł wiele dobrego.

    Czytaj więcej
  • Gosia i Boston

    Dwa lata minęły od pierwszego treningu indywidualnego z Dobrochną ze szkoły Radosny Pies. Dwa lata pełne wyzwań, treningów, ćwiczeń. Dziś znamy nie tylko komendy z posłuszeństwa, ale „wyklikaliśmy” mnóstwo sztuczek.

    Z czystym sumieniem serdecznie polecamy wraz z Bostonem i jednocześnie obalamy mit leniwego i niechętnego do nauki doga niemieckiego. Pozdrawiamy Gosia i wstydzący się Boston.

    Czytaj więcej
  • Ola i Skipper

    Dobrochna towarzyszy nam od kiedy Skipper pojawił się w naszym domu. Uczestniczyliśmy w szkoleniu „Psie Przedszkole” oraz w zajęciach indywidualnych. Z cennych rad Dobrochny korzystamy do dzisiaj bo nasz piesek to żywiołowy psi nastolatek – prawdziwy wulkan energii.

    Dobrochna pomogła nam i nadal pomaga zrozumieć powody złego zachowania psa, uświadomiła nam że jest to efekt wielu nieświadomie popełnionych przez nas błędów wychowawczych.

    Czytaj więcej